Plan Łodzi
Historia Łodzi
Ciekawe strony
Pamiątki i książki
o Łodzi
Galeria
Urząd Miasta Łodzi Łódź Turystyczna
 
 

WIELCY FABRYKANCI ZWIĄZANI Z ŁODZIĄ

 

TRAUGOTT GROHMANN (1785-1874)

Wszystko zaczęło się w 1785 roku, kiedy urodził się Traugott Grohmann. Do Królestwa Polskiego przybył w latach 20. XIX w. z Saksonii. Na początku prowadził manufakturę bawełnianą w Zgierzu. Po pewnym czasie ożenił się z wybranką z Piotrkowa.

W 1828 roku na świat przyszedł ich jedyny syn - Ludwik. Traugutt Grohmann postanowił przenieść się wraz z rodziną do Łodzi skuszony lepszymi perspektywami. Władze miasta oddały mu w wieczystą dzierżawę tereny w okolicach dzisiejszych ulic Tylnej i Targowej, zobowiązując go jednocześnie do uruchomienia przędzalni wełny. Grohmann częściowo wywiązał się z obietnicy. Przędzalnię wybudował, ale nie wełny, lecz bawełny. Wiedział bowiem, że taka zmiana okaże się korzystniejsza.

W połowie lat 40. pracowały już pełną parą pierwsze oddziały zakładu Grohmanna – przędzalnia i tkalnia. W roku 1853 fabryka zatrudniała 122 osoby, roczna wartość produkcji wynosiła 55 460 rubli. Był to wówczas drugi pod względem wielkości zakład w Łodzi, dbający przy tym o dobrą jakość.

Syn Ludwik w miarę dorastania wykazywał coraz większą chęć angażowania się w działalność produkcyjną firmy ojca, a po jego śmierci w 1874 roku przejął kierownictwo zakładów i przekształcił je w firmę „Ludwik Grohman”.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”

 

KAROL ANSTADT (1801-1873)

Karol Anstadt urodził się w 1801 r. w Saksonii. Był niemieckim przedsiębiorcą. Do Polski przybył w latach 30. XIX w.

Początkowo był właścicielem drukarni perkalu, którą założył w 1840 r. w Łodzi. Niestety kryzys na początku lat 60. XIX w. zmusił Anstadta do znalezienia innego rodzaju działalności gospodarczej. W tym celu w 1867 r., w głębi posesji przy dzisiejszej ul. Pomorskiej 34 wybudował browar. Był to pierwszy nowoczesny browar w Łodzi oraz jeden z największych – zaraz obok browaru „Braci Gehlig”. Browar rozbudowany został w latach 80. XIX w., a Anstadtowie stali się dzięki temu największymi łódzkimi producentem piwa.

Karol Anstadt zmarł w 1873 r.. Po jego śmierci browar przyjął charakter spółki rodzinnej, która zarządzana była przez jego synów – Ludwika, Zenona oraz Fryderyka. W 1888 r., przedsiębiorstwo przekształcone zostało w Towarzystwo Akcyjne Browaru Parowego Sukcesorów K. Anstadta S.A. Był to browar parowy z silnikiem elektrycznym o mocy 120 KM, a roczna zdolność produkcyjna browaru wynosiła ok. 120 tys. hektolitrów piwa jasnego.

Obok browaru Anstadtowie czerpali też zyski z udostępnianego za opłatą parku Helenów, którego byli założycielami. Był to ówczesny prawdziwy „salon pod chmurką” miasta, a na gości czekały liczne atrakcje – m.in. kaskada wodna, sztuczna grota (zachowana do dziś), czy przejażdżki łodziami po stawach. Prawdziwym hitem tamtych czasów były klatki z niedźwiedziami.

Po I wojnie światowej browar kontynuował produkcję. Spółka produkowała piwo, słód oraz kwas węglowy. Prowadziła również piwiarnie w Łodzi oraz w pobliskich miastach. Browar zatrudniał 120 robotników.

Podczas II wojny światowej browar Łódzki nie zaprzestał produkcji, a po wyzwoleniu został upaństwowiony i otrzymał nazwę „Łódzki Zdrój”, później jego nazwa zmieniła się na dość banalną „Browar nr 1”.

Dzisiaj browar jest własnością spółki Browary Łódzkie S.A. przy ul. Północnej i jest nadal czynny. Znajduje się w zabytkowych budynkach. Produkuje piwo cenione przez smakoszy, m.in. Łódzki Porter, który przez koneserów uważany jest za najlepszy w Polsce, a pobliska ulica nosi imię Karola Anstadta.

Źródło: „Stare Fabryki Łodzi”, „Księga Fabryk Łodzi”

 

TYTUS KOPISCH (ok. 1802-1847)

Tytus Kopisch urodził się w Kowarach na Dolnym Śląsku ok. 1802 r. W 1828 roku stał się właścicielem zakładu wykończalniczego tkanin surowych. Już w 1827 roku Kopisch roztoczył przed władzami administracyjnymi Królestwa Polskiego perspektywę przeniesienia przemysłu lniarskiego z jego centrum na Śląsku do Łodzi. Plan nigdy nie został w pełni zrealizowany. O jego niepowodzeniu zdecydowały przede wszystkim dwa czynniki: spadek zapotrzebowania na wyroby lniane oraz niewspółmierna do potrzeb wielkość zakładu. Mimo wszystko, przez dwadzieścia kilka lat funkcjonowała tu jedna z większych w ówczesnym Królestwie Polskim manufaktura lniarska, obok której powstały domy tkaczy. Do dziś przy współczesnej ul. Tymienieckiego zachował się najstarszy budynek związany z włókiennictwem w Łodzi, tzw. bielnik Kopischa, którego początki sięgają 1825 r.

Tytus Kopisch zmarł po wyjeździe z Łodzi w 1847 r.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Tytus_Kopisch

 

LUDWIK GEYER (1805-1869)

Ludwik Geyer urodził się w 1805 r. w Berlinie. Zdecydował się osiąść w Łodzi ze względu na możliwości, jakie stwarzało ówczesne Królestwo Polskie tym, którzy chcieli rozwijać produkcję włókienniczą w Łodzi. W 1828 r., podpisał dokumenty mówiące o przydzieleniu mu działki pod budowę. Rok później na terenach osady Łódka przy trakcie piotrkowskim pojawiły się pierwsze fabryczne budowle.

Geyer myślał o dużych zakładach, zaczął jednak skromnie, od drukowania we własnej drukarni surowego perkalu, który sprzedawał na okolicznych targach. Po 4 latach było go już stać na sprowadzenie walcowej maszyny do drukowania perli, która napędzana była kołem wodnym.

Geyer wśród ówczesnych łódzkich fabrykantów wyróżniał się poziomem umysłowym i fachową wiedzą. Obserwował nowości techniczne w różnych krajach Europy.  Przenosząc się do Łodzi, zabrał ze sobą niewielką bibliotekę. Jego pasją poza prowadzeniem produkcji przemysłowej było ogrodnictwo. Przy domu stworzył duży sad oraz ogród warzywny. W Rudzie Pabianickiej kupił majątek ziemski, na którym zbudował cukrownię, założył tartak, cegielnię, gorzelnię oraz staw rybny.

Ponieważ budowa dużych zakładów przemysłowych wymagała dużych pieniędzy, Geyer zapożyczył się głównie w Polskim Banku. W latach 30. XIX w.  pobudował duży zakład i otynkował go na biało - stąd później wzięła się jego potoczna nazwa - „Biała Fabryka”. W 1839 r., sprowadził z Belgii nowoczesne krosna mechaniczne i przędzarki oraz maszynę parową o mocy 60 KM – dzięki temu uniezależnił się jako pierwszy łódzki fabrykant od energii czerpanej z napędu wodnego. Fakt zainstalowania w Łodzi pierwszej maszyny parowej uznaje się więc za początek mechanizacji przemysłu łódzkiego, a komin nad „Białą Fabryką” stał się symbolem nowych czasów. Geyer był również, podobnie jak inni fabrykanci tamtych czasów działaczem społecznym - założył Łódzkie Męskie Towarzystwo Śpiewacze  – jeden z pierwszych chórów w Łodzi. W 1851 r., powołał do życia szkołę dla dzieci robotników, pracujących w jego fabryce.

W 1846 r., otrzymał od rządu złoty medal, a także przyznano mu Order św. Stanisława III klasy za „odznaczanie się w przemyśle”.

W wieku 30 lat ożenił się z Emilią Turk. Urodziło mu się 8 synów i 2 córki. W 1849 r., osiągnął szczyty swojej kariery przemysłowej. Zatrudniał ponad 600 robotników, miał 20 tys. wrzecion oraz 3 maszyny parowe. Wartość jego produkcji wynosiła 415 tys. rubli.

Po 1854 r., w Fabryce Geyera pojawiły się pierwsze objawy kryzysu ekonomicznego, związanego z rosnącą konkurencją innych fabryk, długami publicznymi oraz prywatnymi, groźnym pożarem tkalni i olbrzymimi kłopotami związanymi z nierentowną cukrownią w Rudzie Pabianickiej.

Ludwik Geyer zmarł w 1869 r., jako bankrut. W tym czasie zadłużone zakłady dzierżawił bankier Ginsberg, a jeden z synów Geyera, Gustaw, sprawował jedynie zarząd techniczny nad fabryką. Zakłady odrodziły się dopiero w latach 80. XIX w. po spłaceniu długów przez potomków Ludwika, a upaństwowione w 1945 r.  funkcjonowały jeszcze przez wiele lat. Dziś w zabytkowych wnętrzach „Białej Fabryki” mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa, a obok Skansen Architektury Drewnianej – w jednym z jego obiektów swą siedzibę znalazło również Muzeum Papieru i Druku.

Grobowiec Emilii i Ludwika Geyerów znajduje się w części ewangelicko – augsburskiej Starego Cmentarza w Łodzi. Nagrobek zamówiono w zakładzie Antoniego Urbanowskiego, który w tym okresie zdobywał wśród Łodzian coraz większe uznanie. Pomnik powstał w charakterystycznym dla epoki historyzmu kształcie gotyckiej kapliczki – pinakla, o wysokości ok. 4 m, o kwadratowej podstawie. Wykonany jest z marmuru.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”, „Wielkie Rody Fabrykanckie w Łodzi”

 

KAROL WILHELM SCHEIBLER (1820-1881)

Karol Scheibler urodził się w rodzinie fabrykanta sukna, w 1820 r., w Nadrenii.

W związku ze swoją przyszłą pracą w czasach młodości bardzo dużo podróżował po Europie, poznawał wielu ludzi oraz uczył się języków obcych. Bardzo szybko udało mu się opanować język francuski oraz angielski. Początkowo pracował w Belgii, wyjeżdżając jednocześnie do Francji, Szkocji, Holandii i Anglii. Tam poznawał technikę budowy maszyn włókienniczych i nawiązywał wiele interesujących kontaktów, które przydały mu się w przyszłości.

Na terenie Królestwa Polskiego znalazł się w wieku 28 lat. Początkowo pracował w zakładach włókienniczych swojego wujka – Fryderyka Schloessera w Ozorkowie, gdzie został dyrektorem przędzalni bawełny. W 1855 r. ożenił się z bogatą panną Anną Werner, która podarowała mu w posagu sumę dwukrotnie przewyższającą jego oszczędności, które tak długo odkładał. Dysponując sporym kapitałem, Scheibler mógł zacząć myśleć poważnie o własnej firmie.

Od magistratu Łodzi otrzymał w wieczystą dzierżawę teren przy Wodnym Rynku – dziś jest to Plac Zwycięstwa. W ciągu dwóch lat wybudował w tym miejscu przedsiębiorstwo włókiennicze i w 1855 r. ruszyła pierwsza, w pełni zmodernizowana przędzalnia. Później wybudował dwie tkalnie mechaniczne oraz wykończalnię. Bardzo szybko wyszedł na prowadzenie w przemyśle bawełnianym nie tylko w Łodzi, ale i całym Królestwie Polskim.

Na początku Scheibler sam kierował i zarządzał fabryką. O jego sukcesie zadecydowały czynniki takie jak: pilność, inteligencja oraz pracoholizm. Posiadał też dodatkowe atuty nie tylko ówczesnego przemysłowca, którymi były spryt oraz umiejętność przewidywania. Na przełomie lat 50. i 60. XIX w. zamówił ogromne ilości bawełny amerykańskiej, która była podstawowym surowcem łódzkiego przemysłu. Kiedy w Stanach Zjednoczonych wybuchła wojna secesyjna, nagle urwały się dostawy bawełny, a fabrykom groziła plajta. Wtedy właśnie Scheibler postanowił zacząć sprzedawać bawełnę ze swoich zapasów, jednak po trzykrotnie wyższej cenie. Ile zarobił na tym sprytnym interesie, pozostało jego tajemnicą, ale była to z pewnością fortuna.

Kiedy zaczął w Łodzi tworzyć swoje imperium przemysłowe, pomyślał również o dachu nad głową – zarówno dla siebie, jak i swoich bliskich. Na początku stanął skromny dom, zaraz obok murów fabryki, w parku przy Wodnym Rynku. Budowa trwała wiele lat i prowadzona była etapami. Efektem było powstanie pierwszego w łodzi dużego pałacu fabrykanckiego, który przetrwał do dziś i obecnie jest siedzibą Muzeum Kinematografii.

W latach 60 XIX w. Scheibler postanowił wybudować dla swoich robotników domy familijne. Był pierwszym fabrykantem, który postanowił się zmierzyć z tak ogromnym problemem. W stosunkowo krótkim czasie, niedaleko pałacu fabrykanta, w północnej części Wodnego Rynku powstały rzędy piętrowych domów. Swoje mieszkanie znalazło tu 156 rodzin.

Przedsiębiorstwo zaczęło się znacznie rozrastać, a nad jego sprawną działalnością musiało czuwać coraz więcej osób. Sam Scheibler natomiast w 1865 r., zaangażował się w rozbudowę kolei. Zachęcił on kilku przedsiębiorców, aby wspólnie połączyli Łódź z linią kolejową do Rosji. Trzeba było ułożyć 27 km torów do stacji w Koluszkach. Podkłady oraz szyny dowożono furmankami, pomimo to budowę zakończono zaledwie w 2,5 miesiąca. Do swojej fabryki Scheibler doprowadził osobną bocznicę kolejową i zaczął wysyłać tkaniny wagonami.

Z początkiem lat 70. XIX w. wśród Scheiblerów pojawił się człowiek, który zapisał się na stałe nie tylko w historii rodziny, ale również wszedł na zawsze do historii zakładów. Był to Edward Herbst. W 1874 r., został dyrektorem generalnym w zakładach Scheiblera, a 1875 r., Herbst ożenił się z najstarszą córką Scheiblera – Matyldą. Scheibler przed śmiercią przekształcił fabrykę w rodzinną spółkę akcyjną, a zarząd nad nią przejął Herbst.

Karol Scheibler zmarł w 1881 r. Jego kaplica grobowca znajduje się w części ewangelicko – augsburskiej Starego Cmentarza w Łodzi przy ul. Ogrodowej. Wzniesiona została w stylu neogotyckim, który w XIX stuleciu powszechnie uznawany był za najbardziej odpowiedni dla świątyń chrześcijańskich. Obiekt zaprojektowano jako budowlę dwukondygnacyjną, z kryptami grobowymi w przyziemiu i kaplicą na górnym poziomie. Założony został na planie krzyża, z krótkimi ramionami transeptu (nawy poprzecznej) usytuowanymi w połowie długości bryły. Wnętrze kaplicy nakryto sklepieniami krzyżowo – żebrowymi, a kwadratową przestrzeń w centrum sklepieniem gwiaździstym. Prezbiterium ujmują po obu stronach galerie mieszczące schody wiodące w dół, do krypty. Za prezbiterium, na osi usytuowana została niska apsyda na planie wielobocznym, zamknięta małą latarnią. Główna krypta założona została na przestrzeni obejmującej prezbiterium, transept oraz północną część nawy. Drugą, mniejszą kryptę umieszczono pod południową częścią nawy i portykiem. Obiekt od wielu lat jest w remoncie generalnym i powoli odzyskuje swój dawny blask.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”, „Wielkie Rody Fabrykanckie w Łodzi”

 

LUDWIK GROHMAN (1828-1889)

Ludwik Grohman – urodzony w 1828 r. - po śmierci ojca, Traugotta Grohmanna znacznie rozbudował fabryki i, co ważne, zadbał także o ich zabezpieczenie na wypadek jakiejś klęski żywiołowej. To właśnie on jako pierwszy zorganizował w swojej fabryce straż pożarną. Pomysł ten z dużym opóźnieniem podchwycili inni fabrykanci. Dla przykładu Karol Scheibler skorzystał z idei Grohmana dopiero kilka lat później.

W 1876 roku został powołany do życia komitet, który odtąd zajmował się organizacją straży pożarnej już nie w skali fabryki, ale w skali całego miasta. Ludwik Grohman, jako pomysłodawca w tej dziedzinie, został jej prezesem. Miejska straż pożarna, która powstała z istniejących oddziałów fabrycznych, poza celem nadrzędnym ratowania mienia, pełniła również funkcję porządkowe, brała udział w procesjach i pogrzebach.

W końcu lat 70. XIX w. przy ulicy Tylnej, w bezpośrednim sąsiedztwie zakładów, Ludwik Grohman przystąpił do budowy swojej rezydencji. Niestety czas nie był łaskawy dla pałacu. Obecnie, będąc od 20 lat w nieustającym remoncie, a jednocześnie często zmieniając właścicieli, prezentuje się znakomicie jedynie na starych fotografiach.

W 1872 roku powstał Bank Handlowy z kapitałem akcyjnym dwóch milionów rubli. Szybko rozwijający się przemysł łódzki wymagał odpowiedniej obsługi kredytowej. Karol Scheibler oraz Ludwik Grohman byli inicjatorami jego powstania i głównymi akcjonariuszami. Bank prosperował znakomicie, dopiero I wojna światowa przerwała dobrą passę.

Scheibler i Grohman często współpracowali ze sobą przy podobnych przedsięwzięciach. Należeli m.in. do grona założycieli i udziałowców Towarzystwa Kredytowego miasta Łodzi, które miało za zadanie ułatwiać uzyskiwanie kredytu długoterminowego pod zastaw nieruchomości. Zarówno w Banku Handlowym tak i w Towarzystwie Kredytowym funkcję prezesa piastował Karol Scheibler.

Po I wojnie światowej w 1919 roku zakłady Grohmana i Scheiblera zostały połączone, w wyniku czego w roku 1921 powstały Zjednoczone Zakłady K. Scheiblera i L. Grohmana.

Ludwik Grohman przeżył Karola Scheiblera o kilka lat, zmarł w roku 1889. W orszaku pogrzebowym szczególną uwagę zwracali członkowie Straży Ogniowej, którzy żegnali swojego naczelnika w pełnym rynsztunku i z pochodniami. Rodzinny grobowiec Grohmanów znajduje się również na łódzkim cmentarzu ewangelickim.

Ludwik Grohman pozostawił córkę Annę Melanię oraz pięciu synów: Henryka, Karola, Pawła, Alfreda i Leona.

Źródło: Leszek Skrzydło – „Rody fabrykanckie”

 

IZRAEL KALMANOWICZ POZNAŃSKI (1833-1900)

Izrael Poznański był przedstawicielem żydowskiej społeczności dziewiętnastowiecznej Łodzi. Należał on do tzw. „wielkiej trójki królów bawełny”, do której zaliczano również Ludwika Meyera oraz Karola Scheiblera.

Poznański przeszedł długą drogę – od drobnego kupca do wielkiego przemysłowca. Jego majątek liczony był w milionach rubli.

Idąc ul. Ogrodową, ciężko nie zauważyć olbrzymiego, ceglanego kolosa, wysokiego na pięć pięter – dziś to hotel andel’s. To właśnie była fabryka Izraela Poznańskiego. Zaczęła ona powstawać w latach 70. XIX w. Jednak zanim do tego doszło Poznański przez 20 lat powoli piął się ku górze. Gromadził kapitał, jak i wiedzę o tajnikach produkcji przemysłowej.

Mając 17 lat ożenił się z Leonią Hertz, która była córką sekretarza szpitali żydowskich w Warszawie. Na nową drogę, ojciec podarował synowi, a formalnie sprzedał, własny skład sukna oraz sklep na Starym Mieście w Łodzi. Panna młoda wniosła w posagu również sklep – „handel towarów łokciowych”, ale nie w Łodzi, lecz w Warszawie. W ten właśnie sposób młody Poznański dysponował dwoma sklepami, prowadzi też warsztaty rękodzielnicze, w których produkował tkaniny. Po pewnym czasie stał się właścicielem 50 warsztatów tkackich i zatrudnił prawie 70 robotników.

Ludzie powiadali, że najtrudniej jest o ten pierwszy milion, a później idzie już gładko. Dlatego można uznać, że młody Poznański ten pierwszy milion miał już właściwie w kieszeni. Jednak nie zaniedbywał on żadnej okazji, aby gromadzić kolejne ruble. Zatrudnił się m. in. u najpotężniejszego przemysłowca w dziejach Łodzi Karola Scheiblera jako komisjoner i sprzedawał w składzie gotowe wyroby. Działo się to w tzw. czasie „głodu bawełnianego”, kiedy to łódzkie fabryki, odcięte od dostaw bawełny amerykańskiej wskutek trwającej wojny secesyjnej, bankrutowały z braku surowca. Scheibler uruchomił wówczas sprzedaż przędzy ze swoich zapasów, jednak były to wygórowane ceny. W procederze tym uczestniczył również Izrael Poznański, oczywiście nie obeszło się bez korzyści osobistych.

W roku 1871 Poznański przystąpił do realizacji swoich zamierzeń. Przy ul. Ogrodowej kupił działki pod przyszłą zabudowę, a rok później przystąpił do budowy pierwszych budynków. Na samym początku stanęła tkalnia wyrobów bawełnianych, w której pracowało 200 nowoczesnych krosien mechanicznych, sprowadzonych z Anglii. Produkcja dość szybko zaczęła przynosić zyski, co pozwalało na kontynuowanie rozbudowy. Projektantem większości budynków fabrycznych był architekt łódzki Hilary Majewski. To właśnie on jest autorem masywnego budynku przędzalni, która rozciąga się wzdłuż ul. Ogrodowej. Fasada o długości 170 m ozdobiona została czterema wieżami – symbolami władzy i potęgi. W latach 90. XIX w. zakłady Poznańskiego stanowiły już kombinat przemysłowy o pełnym cyklu produkcyjnym i zajmowały po zakładach Scheiblera drugie miejsce w Łodzi. W roku 1889 przekształciły się w spółkę pod nazwą „Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych I. K. Poznański” o kapitale zakładowym wynoszącym 5 milionów rubli. Była to spółka o charakterze rodzinnym, a więc bez obrotu giełdowego. Z 200 akcji, Poznański zatrzymał dla siebie 156,  a po 4 akcje otrzymali jego czterej synowie i dwaj zięciowie. W dyspozycji rodziny znalazło się 90% wszystkich akcji.

W samym sercu miasta Łodzi, przy ul. Piotrkowskiej 51, kupił i przebudował gruntownie kamienicę, w której część pomieszczeń na parterze przeznaczył na skład produkowanych przez firmę towarów – czyli na sklep fabryczny.

Poznański dorównywał Scheiblerowi pod względem rozmachu oraz przepychu, a może nawet i go prześcignął. Chodziło mu nie tylko o siebie, ale o zapewnienie przyszłości i należytej pozycji dzieciom, których miał sześcioro (siódme zmarło jako niemowlę): 4 synów i 2 córki. Starszą, Annę wydał za Jakuba Hertza, który z czasem został jego prawą ręką w interesach, a w przyszłości miał objąć funkcję generalnego dyrektora zakładów. Młoda Poznańska wniosła w posagu plac, na którym stanęła okazała rezydencja. Pałac Hertza sąsiadował z nieistniejącą już dzisiaj synagogą. Dziś pałac ten jest siedzibą rektoratu Akademii Medycznej.

Kolejny pałac  - syna Izraela – Maurycego - został wzniesiony w latach 90. XIX w. przy obecnej ul Więckowskiego (róg Gdańskiej). Dziś jest to siedziba Muzeum Sztuki. Architektem tej budowli był Adolf Zeligson.

Jeszcze w latach 70. XIX w. Poznański kupił posesję na rogu ul. Ogrodowej i Zachodniej – tu  miała stanąć jego rezydencja. Ponoć, gdy go zapytano, w jakim stylu ma być wybudowana, odrzekł, że stać go na wszystkie style! I tak też się stało – największy łódzki pałac pofabrykancki łączy w swej architekturze wiele charakterystycznych dla renesansu, baroku i innych stylów elementów architektonicznych i nie bez przyczyny nazywany jest „Łódzkim Luwrem”. Dziś to siedziba Muzeum Miasta Łodzi.

Izrael Poznański zmarł w 1900 roku w wieku 67 lat. Nie dożył on niestety chwili, kiedy pałac został ukończony. W roku swojej śmierci dysponował ogromnym majątkiem, wynoszącym ponad 7 milionów rubli, co stanowiło 78% wartości majątku Scheiblera.

Po śmierci Izraela dyrektorem generalnym spółki został najstarszy syn – Ignacy. Produkcja rosła, a zatrudnienie przekroczyło 7 tysięcy osób. Przed wybuchem I wojny światowej majątek Poznańskich szacowano na ok. 30 milionów rubli.

Świadectwem bogactwa rodziny Poznańskich było wybudowanie przy ul. Gdańskiej kolejnego, już czwartego pałacu dla syna Izraela – Karola. Został wzniesiony 1904 r., przez Adolfa Zeligsona z przeznaczeniem mieszkalnym. Dziś mieści się tam łódzka Akademia Muzyczna.

Okres międzywojenny nie był pomyślny dla zakładów. Nastąpiła seria zgonów: w 1928 r. zmarł Karol Poznański, w 1929 r. zmarł dyrektor spółki Jakub Hertz, w 1936 r., zmarł Maurycy Poznański. W latach 30. XX w. sytuacja w fabryce zaczęła wyglądać groźnie. Przyczyną było zadłużenie spółki w banku włoskim, które urosło do niebywałych rozmiarów. Po wojnie fabryka Poznańskiego została upaństwowiona. Zakłady otrzymały imię Juliana Marchlewskiego, z czasem dodano skróconą nazwę POLTEX.

Po przekształceniach własnościowych w latach 90. XX w. zabudowa pofabryczna pełni dziś funkcje usługowe – po pieczołowitym odrestaurowaniu starych ceglanych murów od 2006 r. działa tu największe w Łodzi centrum handlowo-rozrywkowe „Manufaktura”, a dawne fabryki znów tętnią życiem. Z innych obiektów, które zostały w spadku po Poznańskich korzystają łódzkie uczelnie i muzea. Na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Brackiej znajdziemy zaś mauzoleum rodziny Poznańskich. Umieszczono je na planie koła o promieniu 9,5 m. w grobowcu znajdują się dwa sarkofagi z czerwonego marmuru, a kopuła została udekorowana od wewnątrz szklaną mozaiką, składająca się z 2 mln różnokolorowych kawałków, wykonaną przez znaną włoską firmę sztukatorską Antonio Salviatiego z Wenecji.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”

 

JULIUSZ HEINZEL (1834-1895)

Juliusz Heinzel zaczynał skromnie. Jego rodzina pochodziła z Dolnego Śląska i przybyła do Łodzi na początku lat 30. XIX wieku. Juliusz urodził się w 1834 r. już w Łodzi -  był początkowo majstrem w tkalni w zakładach Scheiblera. W latach 50. XIX w. prowadził własną tkalnię ręczną. Uciekając przed skutkami kryzysu, który opanował przemysł bawełniany, przestawił się szybko na wyroby wełniane.

W roku 1864 wybudował przy ulicy Piotrkowskiej 104 mechaniczną tkalnię wełnianą. Kilka lat później dobudował trzypiętrową tkalnię. Był to wówczas jeden z największych zakładów wełnianych w całym Królestwie Polskim. Ponadto w 1879 roku wspólnie z Juliuszem Kunitzerem założył zakłady włókiennicze (tzw. Widzewska Manufaktura – WiMa) przy ówczesnej ulicy Rokicińskiej (ob. al. marsz. J. Piłsudskiego) przekształcone następnie w Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych Juliusza Heinzla i Juliusza Kunitzera. Obaj fabrykanci stworzyli tu wielki kompleks przemysłowy, a obok zakładów otworzyli dwuklasową szkołę z kursami wieczorowymi i zbudowali osiedle robotnicze.

Po śmierci Juliusza Heinzla w 1895 roku fabryką widzewską – przez 10 lat - kierował sam Kunitzer.

Heinzel był właściciel majątków w okolicach Łodzi (Julianów – nazwany tak na jego cześć, Arturówek, Marysin i Łagiewniki) oraz Piotrkowa Trybunalskiego. W Łagiewnikach oraz Julianowie wystawił eleganckie pałace – do dziś przetrwał tylko ten w Łagiewnikach. Był także prezesem Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności i Łódzkiej Ochotniczej Straży Pożarnej. W 1891 roku kupił od księcia Sachsen-Coburg-Gotha majątek z zamkiem Hohenfels oraz tytuł barona. Odtąd podpisywał się Juliusz Heinzel von Hohenfels.

Fabrykant zmarł w 1895 r. i został pochowany na cmentarzu przy ul. Ogrodowej.

Kaplica grobowa Heinzlów znajduje się na Starym Cmentarzu w Łodzi w części rzymskokatolickiej. Jest to neorenesansowa budowla o szlachetnych formach na planie kwadratu. Elewacje oblicowane zostały piaskowcem i ozdobione dekoracją rzeźbiarską. Wejście główne elewacji wschodniej ujęte zostało doryckim dwukolumnowym portykiem, a ponad otworem drzwiowym umieszczono tympanom z popiersiem błogosławiącego Chrystusa, flankowanego przez anioły. Elewację górną zamknęła ażurowa balustrada z narożnymi słupkami, na których znalazły się tarcze herbowe Heinzlów.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody fabrykanckie”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Juliusz_Heinzel

 

ROBERT BIEDERMANN (1836-1899)

Rodzina Biedermannów przybyła do Polski z Niemiec w XVIII w. i początkowo osiadła w Wielkopolsce. Do Łodzi przybyli pod koniec lat 50. XIX w. ze Zduńskiej Woli. Robert Biedermann urodzony w 1836 roku, był synem pastora  i córki farbiarza. Po latach nauki uzyskał świadectwo czeladnika farbiarskiego.

W 1863 roku ożenił się z majętną panną - Emmą Braun i w tym samym roku założył farbiarnię tkanin nad rzeką Łódką u zbiegu ulic Północnej i Widzewskiej (obecnie Kilińskiego). Nie była to wielka rzeka, skoro Robert Biedermann skarżył się na niedostatki wody tak potrzebnej w przemyśle włókienniczym. Na tym tle doszło do konfliktu. Biedermann spiętrzył rzekę i utworzył wyłącznie na swoje potrzeby zbiornik wodny. Aby tego dokonać musiał zlikwidować część ulicy Północnej. Uprzykrzyło to życie sąsiadowi - Karolowi Anstadowi, który zajmował się produkcją piwa przez co również jemu była potrzebna duża ilość wody. Sprawa miała swoje rozstrzygnięcie w sądzie. Biedermann znalazł świadków, którzy pod przysięgą zeznali, że jak pamięcią sięgają, nigdy ulica tędy nie przebiegała i zawsze był to grunt prywatny. Proces ostatecznie wygrał, a ul. Północna stała się na powrót przejezdna na całej swej długości dopiero po ostatniej wojnie.

W parku przy ulicy Północnej, w niewielkiej odległości od swojej fabryki, Robert Biedermann postanowił wybudować dla siebie okazałą rezydencję. Projekt budynku zamówił u znanego łódzkiego architekta Hilarego Majewskiego.

Biedermann należał do pierwszego pokolenia fabrykantów, kiedy to sam właściciel angażował się bezpośrednio w pracę fabryki. Bacznie obserwował pracowników, czuwając osobiście nad jakością wytwarzanych produktów. W swojej fabryce zatrudniał blisko 1000 robotników. Ufundował także Dom Sierot (ul. Północna 70) oraz domy dla robotników przy ul. Smugowej.

Miał trzynaścioro dzieci – siedem córek i sześciu synów, z których troje zmarło w dzieciństwie. Po jego śmierci przedsiębiorstwem zarządzali jego synowie – Alfred, Robert junior i Bruno. Wszyscy oni otrzymali wyższe wykształcenie, odpowiednie także do pracy w przemyśle włókienniczym. W rodzinie Biedermannów wytworzyła się tradycja, że kierować fabryką mogą tylko potomkowie w linii męskiej, właściwie przysposobieni do zawodu i zapewniający pomyślny rozwój firmy.

Robert Biedermann zmarł w roku 1899. Karierę w Łodzi rozpoczynał z kapitałem ok. 20 000 rubli. Cały jego majątek wyceniono w momencie śmierci na blisko 1 700 000 rubli.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”

 

LUDWIK MEYER (1841-1911)

Ludwik Meyer urodził się w 1841 r. we Wrocławiu, w rodzinie kupieckiej. Do Łodzi przybył w latach 50. XIX w., a swoje praktyki odbywał w domach handlowych oraz firmach przemysłowych.

W 1865 r. Ludwik Meyer rozpoczął pracę jako dysponent w fabryce bawełnianej, która należała do Edwarda Haentschla. W 1866 r., do tej samej fabryki trafił Juliusz Kunitzer. Z czasem Meyer jak i Kunitzer przejęli zarządzanie zakładem zarazem wchodząc w koligacje rodzinne, gdyż Kunitzer poślubił siostrę Meyera – Agnieszkę, a Meyer ożenił się z Matyldą, która była córką Haentschla. Gdy Meyer przejął od swego teścia fabrykę po pożarze jaki miał tam miejsce, przy pomocy Kunitzera odbudował fabrykę i na nowo ją otworzył. Niestety rozbudowa fabryki napotkała trudności, bo utrudniała ją inna parcela. Ponieważ obaj młodzi przemysłowcy mieli ambitne plany co do rozbudowy fabryki bawełnianej, Meyer kupił od chłopów grunty we wsi Widzew. Na wykupionym obszarze rozpoczął budowę nowego zakładu przemysłowego. Na Widzewie powstała przędzalnia na 10 tys. wrzecion oraz tkalnia na 200 warsztatów. Nieco później zrezygnował z początkowej inwestycji i zalążek fabryki odsprzedał Kunitzerowi. Ten jednocześnie wycofał się ze spółki z Meyerem przy ul. Piotrkowskiej. Rok 1879 był czasem kiedy drogi Meyera i Kunitzera rozeszły się. Tego samego roku Meyer zajął się rozbudową fabryki przy ul. Piotrkowskiej. Doprowadził on do tego, że cały kompleks składał się z 9 budynków, zarówno fabrycznych jak i mieszkalnych. Niestety dalsza rozbudowa nie była możliwa ze względu na fakt iż działka fabryki znajdowała się w centrum miasta.

W 1885 r., Meyer kupił w podłódzkiej osadzie Mania 30 mórg ziemi wraz ze starym budynkiem fabrycznym. W miejscu, które dzisiaj ograniczone jest z jednej strony parkiem na Zdrowiu, a z drugiej cmentarzem, Meyer wybudował trzypiętrową tkalnię. Zatrudnił w niej prawie 400 osób. Założył również szkołę przy fabryce dla dzieci swoich robotników. Z czasem całą produkcję przemysłową razem z parkiem maszynowym przeprowadził na Manię, a przy ul. Piotrkowskiej rozpoczął generalną przebudowę całej posesji. Na miejscu fabryki postanowił postawić reprezentacyjny hotel. Swój cel osiągnął bardzo szybko i w 1888 r., hotel został otwarty dla gości. Tak właśnie powstał słynny Grand Hotel, który na ul. Piotrkowskiej istnieje do dnia dzisiejszego.

W tym samym czasie Meyer zajął się zagospodarowaniem terenu w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu. Od ul. Piotrkowskiej do dzisiejszej ul. Sienkiewicza, wydzielono ulicę, którą nazwano Pasażem Meyera. Ponieważ była to ulica prywatna, Meyer miał prawo pobierać opłaty za przejazd. Wzdłuż ulicy zaczęły powstawać luksusowe wille, które były inicjatywą na przyszłość - a przynajmniej tak zaplanował sobie Meyer. W czasie budowy willi głośno mówiło się o przeprowadzce władz gubernialnych z Piotrkowa do Łodzi, dlatego Meyer chciał być na to przygotowany. Informacja o przeprowadzce okazała się ostatecznie plotką, dlatego fabrykant musiał się ratować wszelkimi sposobami, aby spłacić kredyty jakie zaciągnął na budowę. Zaczął wynajmować mieszkania, a nawet całe budynki różnym osobistościom lub firmom. W jednej z willi zamieszkał ze swoją rodziną.

Meyer, wzorując się na innych fabrykantach, również uczestniczył w życiu miasta. W latach 1890 – 1901 był nawet komendantem Łódzkiej Ochotniczej Straży Ogniowej, a także radcą honorowym miasta Łodzi, wiceprezesem Rady Banku Handlowego. Został odznaczony orderem św. Anny i św. Stanisława. W 1901 r. nagle wycofał się z działalności przemysłowej, zrzekł pełnionych funkcji oraz wyprowadził się do niewielkiego majątku Brus pod Łodzią. Na jego terenie założył cegielnię i wapniarnię.

Ludwik Meyer zmarł w 1911 r. Hotel, który wybudował już w 1904 r., przejęło Towarzystwo Grand Hotel. Dziś jest to najstarszy i nadal funkcjonujący hotel w Łodzi. Dawny Pasaż Meyera dzisiaj jest ul. Moniuszki, za przejazd którą oczywiście nie trzeba już płacić. Część rezydencji Meyera w ostatnich latach została odrestaurowana, a w kolejce czekają kolejne. Istnieje również projekt, aby Pasażowi Meyera został przywrócony wygląd z czasów „ziemi obiecanej”.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Meyer

 

EDWARD HERBST (1844-1921)

Na początku lat 70. XIX w. zjawił się człowiek, który wszedł na stałe i do rodziny Scheiblerów, i do historii łódzkiego przemysłu. Człowiekiem tym był Edward Herbst, urodzony w Radomiu w rodzinie kupca pochodzącego z Saksonii w roku 1844. Wiedzę zdobył w warszawskiej Szkole Handlowej, a po jej ukończeniu podjął pracę w Łodzi.

W 1874 roku został dyrektorem zarządzającym całym przedsiębiorstwem Karola Scheiblera, a po ślubie z jego najstarszą córką Matyldą - współwłaścicielem zakładu. Na otrzymanym w posagu stuhektarowym folwarku, ciągnącym się na wschód od fabryki, , w roku 1876 według projektu znanego architekta Hilarego Majewskiego wzniesiono dom mieszkalny dla nowożeńców. Wzniesiony w stylu włoskiego neorenesansu służył małżonkom Herbst, a następnie ich synowi aż do wybuchu II wojny światowej. Obecnie w budynku mieści się jeden z oddziałów Muzeum Sztuki.

Edward Herbst był także m.in. prezesem oddziału łódzkiego Towarzystwa Popierania Rosyjskiego Przemysłu i Handlu (1885-1889), prezesem Rady Nadzorczej Banku Handlowego w Łodzi (1885-1911), dyrektorem Towarzystwa Kredytowego Miejskiego (1889-1911). Pod koniec życia zamieszkał w swej sopockiej rezydencji, gdzie zmarł w w 1921 r.

Źródło: Małgorzata Laurentowicz-Granas, Joanna Manżett-Kubiak – „Pałace „Ziemi Obiecanej”, Leszek Skrzydło - „Rody Fabrykanckie”, https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Herbst

 

JULIUSZ ROBERT KINDERMANN (1866-1932)

Juliusz Robert Kindermann to jeden z licznych potomków założyciela łódzkiej gałęzi rodu Kindermannów – Franciszka. Urodzony w 1866 r. zrobił największą karierę spośród braci Kindermannów. Nie wszedł w interesy z ojcem, lecz postanowił założyć odrębny zakład.  Korzystny ożenek z Klarą Steinert, córką łódzkiego przemysłowca, ułatwił mu pokonać trudności związane ze startem. Jak większość przemysłowców zaczynał bardzo skromnie. Wynajmował pomieszczenia od obcych. Jednocześnie etapami budował własną fabrykę przy ulicy Łąkowej 23. Zaczął od małych, niskich budynków, które potem powiększał, wznosząc kolejne piętra. Pod koniec lat 90. XIX w. zatrudniał już prawie 100 robotników. Liczba ta wzrosła do 500 w roku 1905. Od początku stawiał na wyroby bawełniane.

Na początku XX w. Juliusz Kindermann ochoczo wziął się za budowę rezydencji dla siebie. Budynek wzniesiony w 1907 roku według projektu architektów: Karola Seidla i Gustawa Landau-Gutentegera, stanął przy ulicy Piotrkowskiej 137. Zgodnie z łódzkim obyczajem budowla łączyła funkcje mieszkalne, reprezentacyjne i handlowe – na parterze był kantor, na piętrze piękne salony, na wyższym piętrze i w oficynie – pokoje mieszkalne. Pałac ozdabia od ulicy na wysokości drugiego piętra ozdobny fryz mozaikowy słynnej weneckiej pracowni Antonio Salviatiego pokazujący w formie metaforycznej długą drogę bawełny - od jej zbioru poprzez transport i produkcję aż do gotowego wyrobu. Pałac nie został skończony – jego druga część przez długi czas (aż po ostatnie lata) nie została zrealizowana. Prawdopodobnie wynikało to z trudnej sytuacji w jakiej znalazł się łódzki przemysł w wyniku I wojny światowej.

Do Juliusza Kinermanna należała też willa Klara wybudowana w lesie w Rudzie Pabianickiej w 1914 r. Nazwę otrzymała na cześć żony fabrykanta.

Juliusz Kindermann żył najdłużej spośród swoich braci. Dorobił się również największego wśród nich majątku. Był członkiem straży pożarnej przez 33 lata, działał również w wielu łódzkich stowarzyszeniach społecznych. Zmarł w 1932 roku. Prezesem spółki została wówczas jego żona Klara. Synowie zmarłego również zaangażowali się w pracę firmy, której nie groziła stagnacja. Zatrudnienie dochodziło do 1000 osób. W dobrej kondycji produkcyjnej przetrwała do II wojny światowej.

Źródło: Leszek Skrzydło - „Rody fabrykanckie”

 

Fot.: Pomnik Łódzkich Fabrykantów przy ul. Piotrkowskiej